środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 1

*oczami Lily*

Ujrzałam Zayna całującego się z dziewczyną, która nie miała na sobie już bluzki. Nawet nie zauważali, że weszłam.
- Nie wierzę. - wyszeptałam przez łzy i chciałam wyjść, lecz gdy tylko się odwróciłam i chciałam iść lecz odbiłam się od czyjegoś ciała. Spojrzałam w górę, zobaczyłam szatyna, którego widziałam wczoraj. 
- Gdzie uciekasz? - uśmiechnął się łobuzersko.
- Przepuść mnie. - spojrzałam na niego wręcz błagająco.
- Nie płacz malutka, jak nie ten, to inny. - otarł moje łzy.
- Zostaw mnie ćpunie! - wykrzyczałam i wyszłam. Zaczęłam iść w kierunku mojego domu, miałam ochotę wymazać ten straszny obraz z mojej głowy. Kochałam go bardziej od mojego własnego ojca, a on tak po prostu mnie zdradził. 
- Lily! - usłyszałam zza pleców, odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka, który biegnie za mną, ten sam z którym przed chwilą się zderzyłam.
- Czego chcesz? - powiedziałam, kiedy stał dosyć blisko mnie.
- Zayn, to twój chłopak? - spojrzał na mnie pytająco. 
- W ogóle skąd wiesz jak mam na imię? - oburzyłam się i machnęłam rękoma. 
- Zayn wczoraj nieco nam o tobie opowiedział. 
- Nie mów mi nic na jego temat, proszę. - na chwilę zamknęłam oczy i dałam spłynąć reszcie łez po moim policzku.
- Jestem Justin. - otarł kolejny raz moje łzy. - I chcę, abyś przestała płakać.
- Będę płakała, czy ci się to podoba czy nie. - odwróciłam się i poszłam.
Kiedy dotarłam do mojego domu, prawie już nie płakałam. Ten cały Justin miał rację, jak nie Zayn będzie ktoś inny. Przecież w wieku 17 lat nie znajdę chłopaka na całe życie. Wyciągnęłam z lodówki jogurt, z szafki łyżeczkę i zjadłam go. Poszłam na górę do mojego pokoju i położyłam się na łóżko. Krzyknęłam głucho w poduszkę, od razu lepiej. Usłyszałam pukanie dochodzące z dołu, więc zbiegłam szybko z góry i otworzyłam drzwi.
- Max? - uniosłam brwi widząc blondyna.
- To ja, a kogo się spodziewałaś? - wszedł do środka.
- Umm.. Czemu nie jesteś w szkole? - usiedliśmy na sofie w salonie.
- Chciałem sprawdzić co u ciebie, rano nie wyglądałaś najlepiej. - spojrzał mi w oczy.
- Wiesz, byłam u niego, ale całował się z jaką dziwką. - powstrzymałam łzy, chciałam pokazać, że jestem silna. - To już koniec. - spojrzałam na delikatnie piegowatą twarz blondyna.
- Jesteś pewna? - był w szoku.
- Tak Max, on ćpa, a jeśli on, to i wciągnie mnie. Ja... Ja nie chcę znów tego zrobić. - postanowiłam mu w końcu powiedzieć.
- Lily, o czym ty mówisz? - potrząsnął głową.
- Powiem ci, powiem ci wszystko Max, ale nie mów nikomu. Nawet Zayn nie wie. - przełamałam się. - To było jakość 3, a może 4 lata temu.  Gdy jeszcze nie byłam z Zaynem, spotykałam się z nijakim Liamem, ale oczywiście po koleżeńsku. Mieszkał na przeciwko nas. Kiedyś późnego wieczoru wracałam do domu z basenu, przechodziłam obok tych starych kamienic.
*wspomnienie*
Szłam obok starych, opuszczonych kamienic. Zza pleców słyszałam swoje imię, więc się odwróciłam. Zobaczyłam Liama, cieszyłam się, że to on.
- Lily, gdzie tak pędzisz? - złapał mnie w swoje umięśnione ramiona.
- Do domu Liam, do domu. - uśmiechnęłam się.
- Słuchaj... Chcę ci kogoś przedstawić, chodź. - złapał mnie za rękę i udaliśmy się w stronę jednej z kamienic. Przed wejściem siedział jeden chłopak, który palił papierosa.
- To jest ta mała, słodka Lily. - zwrócił się do kolegi.
- Cześć mała. - zauważyłam jego łobuzerski uśmiech. - Ja jestem Harry. - w między czasie wyciągnął strzykawkę, napełnioną jakąś cieczą i wbił ją w żyłę. Moje nogi automatycznie się ugięły.
- Maleńka, chcesz trochę? - Liam zrobił to samo.
- Ja muszę iść, bo tato się niepokoi. - chciałam iść, lecz Liam zastawił mi drogę.
- Czekaj, jeszcze się nie zabawiliśmy. Poza tym twojego ojca pewnie jeszcze nie ma w domu. - Liam spojrzał mi w oczy.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam, ale poczułam jak odrywam się od ziemi. Liam zaniósł mnie do środka kamienicy, do jakiegoś domu, który wyglądał jakby miał się zaraz zawalić. Położył mnie na materacu, który leżał na podłodze.
- Daj rękę. - Harry złapał moją rękę, drugą miałam zaciśniętą przez Liama. Harry wbił w moją żyłę strzykawkę, myślałam, że umrę ze strachu i z bólu. Po chwili poczułam jak moje mięśnie się rozluźniają. Byłam spokojna, lecz nie czułam się dobrze. Znów poczułam, jak ktoś łapie mnie za rękę, zobaczyłam jak Liam znów wbija mi strzykawkę w żyłę.
- Stary, zabijesz ją. - Harry złapał go za rękę.
- Spokojnie, będzie żyła. - wtedy powoli traciłam świadomość.
*koniec wspomnienia*
- Mała, znamy się tyle lat,a ty nic mi nie powiedziałaś.. - wydukał. - No, ale wtedy wzięłaś tylko raz, to się nie uzależniłaś.
- Tak bardzo się mylisz Max. - poczułam łzy w moich oczach.
*wspomnienie*
Od tamtego razu minął tydzień, nie wiedziałam, czy Harry i Liam coś mi zrobili. Tłumaczyli się, że tylko dali mi narkotyki, nic więcej. 
Miałam problemy w szkole, miałam dwa zagrożenia, a kiedy ojciec się o tym dowiedział, po prostu raz mnie uderzył. Chciałam uciec od tego, wtedy pomysł, który przyszedł mi do głowy, był jednym z najgłupszych pomysłów. Zapukałam do domu Liama.
- O, hej. - dosłownie wciągnął mnie do środka. 
- Co cię sprowadza? - usiedliśmy na kanapie w salonie.
- Chcę od ciebie działkę, albo dwie. - to niedorzeczne, żeby dziecko prosiło go o narkotyki.
- Dam ci tylko jedną, bo więcej nie posiadam. - sięgnął do kieszeni. - Płacisz, czy oddajesz w naturze? - wyciągnął z kieszeni opakowanie z białym proszkiem. 
- Masz. - dałam mu pieniądze, zabrałam proszek i wyszłam. Wróciłam do domu, udałam się na górę do mojego pokoju, rozsypałam proszek na stolik, rozdzieliłam go na 3 kreski i zaczęłam wciągać. Jak czternastolatka może ćpać? To nie jest normalne. Zaczęłam czuć, jak moje wszystkie mięśnie się rozluźniły. Odpłynęłam. 
*koniec wspomnienia*
- Lily, nie wierzę. - miałam wrażenie, że jego szczęka walnęła o podłogę.
- Max, to prawda. Nie skończyło się tylko na tym, regularnie chodziłam do Liama, albo do jakiś dilerów, których znalazłam w parku.
- A kiedy skończyłaś? - wciąż patrzył w moją twarz z niedowierzaniem.
- Kiedy? Kiedy poznałam Zayna, spędzałam z nim każdą chwilę, dlatego przestałam. Gdybym była sama, dalej bym brała to gówno, a tak przestałam dla niego, bo go kocham. - uśmiechnęłam się na samą myśl o Zaynie.
Ponownie udałam się do domu Zayna, aby zakończyć ten związek. Weszłam bez pukania i udałam się do salonu. Siedział sam i oglądał telewizor.
- Piękny widok! - usiadłam obok niego. - O, nawet nie jesteś naćpany. - zrobiłam zdziwioną minę.
- No tak. - odparł. - Chodź, przywitaj się ze mną. - chciał mnie pocałować, lecz położyłam rękę na jego klatce piersiowej i go odepchnęłam.
- Z nami koniec Zayn. - patrzyłam na niego, a on jakby wpadł w szał. Był na głodzie, a teraz jeszcze go zdenerwowałam.
- Co ty pieprzysz? - rzucił szklaną, która stała na stoliku. - Jaki koniec, co ty mówisz? - zaczął krzyczeć.
- Zayn, uspokój się, porozmawiajmy. - bałam się, pierwszy raz go takiego widziałam.
- Jak mam się kurwa uspokoić? - przygniótł mnie do ściany swoim ciałem.
- Widziałam jak się całujesz z jakąś dziewczyną. - do oczu napłynęły mi łzy. - Ćpasz, a mi to się nie podoba. - poczułam straszny ból na lewym policzku, pierwszy raz mnie uderzył. Jak miałam być z takim kimś? Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam w nich Justina, który równie był wściekły.
- Puść ją natychmiast! - szybko znalazł się obok nas. - No już! - użył siły i odepchnął go ode mnie. - Stary, pojebało cię? - popchnął Zayna na kanapę.
- Odpierdol się, to nie twoje życie. - Zayn natychmiast zareagował.
Nie mogłam tego słuchać, więc wyszłam.

*oczami Justina*
Udało mi się doprowadzić Zayna do porządku, choć wiem, że ćpuna na głodzie nikt nie powstrzyma. Wybiegłem za Lily, siedziała na krawężniku i płakała.
- Lily. - podbiegłem do niej. - Nie płacz, proszę. - delikatnie pogładziłem ją po plecach.
- On mnie uderzył. - odwróciła głowę w moją stronę, spojrzałem jej w oczy, były całe czerwone.
- Mała, nie becz. - objąłem ją ramieniem, choć wcale jej nie znałem, ona też mnie nie znała, a pozwoliła mi na ten ruch.
- Łatwo ci mówić, to nie ty rozstałeś się z osobą którą kochasz. - chciałem jej powiedzieć, że tak bardzo się myli...

_______

witajcie. :)
chciałam zaznaczyć, że rozdziały nie będą długie, wtedy będą pojawiać się częściej.
mam nadzieje, że 1 rozdział wam się spodoba.
jeśli czytasz - komentuj. ;) 

6 komentarzy:

  1. LILY? SZOK!
    ale jestem ciekawa, co dalej się wydarzy. no i co skrywa Justin?

    OdpowiedzUsuń
  2. No mi się podoba bardzo to co piszesz xd. Nie poddawaj się :D. Czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Szybko następna część :D

    OdpowiedzUsuń
  4. gdzie następny?!
    super rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu jaki fajny blog :O czekam na rozwój akcji! *_*

    OdpowiedzUsuń