sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 3

*oczami Lily*
- Co? - spojrzałam na Justina z niedowierzaniem.
- Myślałem, że raz to nic takiego, no ale się pomyliłem. Zayn wracał raz taki przygnębiony, szkoda mi go było, chciałem aby się rozluźnił, nie sądziłem, że zacznie ćpać.
- Justin, to było cholernie głupie, wiesz? - podeszłam do niego bliżej. - Cholernie. - poczułam jedną samotną łez, spływającą po moim policzku.
- Lily, przepraszam. - wybełkotał.
- Mnie nie przepraszaj, przeproś Zayna, któremu rozpierdoliłeś życie. - odwróciłam się gwałtownie i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Potrzebowałam rozmowy z kimś bliskim. Pierwsza myśl - Max. Jestem na niego wściekła, więc nie mam ochoty na dalsze kłótnie. Nogi zaprowadziły mnie do Zayna, wiem, strasznie głupie.
- Zayn? - weszłam do pustego domu.
- Lily, jestem tu. - usłyszałam nagle krzyk z pokoju na górze, od razu się do niego udałam.
- Zayn, musimy pogadać. - weszłam do pokoju, Zayn leżał na łóżku i czytał książkę, nigdy tego nie robił, wolał obejrzeć film. - Czytasz? - zaczęłam się śmiać, usiadłam na łóżku obok niego.
- Czytam, zmieniam swoje życie. - dał mi do ręki jakąś karteczkę, spojrzałam na nią i zobaczyłam duży i wytłuszczony napis "KLINIKA UZALEŻNIEŃ". - Lily, to dla ciebie, nie chcę abyś zapomniała o mnie, chcę być z tobą. - uśmiechał się, a mnie w środku dusiło.
- Zayn, będziesz w zakładzie zamkniętym, może to trwać tygodniami, miesiącami, myślisz, że o tobie nie zapomnę? Będę chciała być otwarta na nowe znajomości, związki. Nie będę siedziała w domu i czekała na ciebie, tak pięknie nie ma. - patrzyłam na niego i po chwili zdałam sobie sprawę, że jest na głodzie.
- Nie Lily, będziesz tylko ze mną, nie oddam cię nikomu rozumiesz? - uniósł głos, wiedziałam, że nic dobrego  tego nie wyniknie.
- Zayn, uspokój się najpierw. - złapałam go za rękę, myśląc, że to coś pomoże. On szybko złapał mnie za nadgarstek i mocno ścisnął. - Ałł, puść to boli! - zaczęłam krzyczeć.
- Lily, skarbie, masz wybór - albo będziesz ze mną, albo z nikim innym, rozumiesz? - przybliżył się do mnie, a mnie oblał paraliż, byłam przerażona, nie wiedziałam do czego zmierza.
- My już nie będziemy razem. - wydukałam po chwili ciszy. Zayn wpadł w szał, położył mnie na łózko, jedną ręką trzymał moje nadgarstki, a drugą zaczął mnie dusić. Powoli zaczynało braknąć mi tlenu, zaczęłam bezskutecznie kopać nogami, ale Zayn się nie ugiął. Po chwili puścił moją szyję i zaczął okładać moją twarz pięściami. Nigdy nie doznałam takiego bólu fizycznego i psychicznego. Na jego rękach zobaczyłam krew, wtedy uświadomiłam sobie, że to może być koniec.
- Masz za swoje szmato! - warknął po czym ciągnąc mnie za włosy zrzucił z łóżka. Nie miałam siły się podnieść, chciałam stamtąd uciec i nie wrócić. Zayn widząc, że się nie podnoszę postanowił jeszcze się na nade mną poznęcać. - A teraz wypierdalaj z mojego domu! - i tak po prostu zepchnął mnie ze schodów. Obiłam się aż po drzwi wejściowe. Resztkami sił otworzyłam drzwi i wyczołgałam się na zewnątrz. Usiadłam na krawężniku, łapałam tlen. Na krawężniku zobaczyłam krew, która ścieka z mojej twarzy, otarłam twarz ręką. Po chwili usłyszałam śmiechy, kątem oka spojrzałam w lewą stronę, nie miałam siły odwrócić głowy, ale byłam pewna, że to Justin, Liam i Harry. Miałam rację, Justin zaraz był obok mnie.
- Lily, słyszysz mnie? - szybko klęczał przy mnie, odgarnął moje włosy z twarzy. - Matko.. - usłyszałam.
- Lily, co się stało? - Liam również interweniował.
- Powiedziałam mu, że to koniec, chciał mnie zabić. - wydukałam ostatkami sił, po czym położyłam się na krawężnik.
- Zajmijcie się nią. - Justin szybko wszedł do domu, a chłopaki zadzwonili po karetkę.
- Zayn może sobie coś zrobić, nie myśli racjonalnie, poza tym Justin go zabije, ratujcie go. - wydałam rozkaz.
- On cię prawie zabił, a ty chcesz go ratować? - Harry powiedział ironicznie, miał rację, więc już byłam cicho.
Po chwili nadjechała karetka, Harry i Liam poprowadzili mnie do niej. Jeden z lekarzy pytał się mnie, co mi się stało, nie miałam siły, aby odpowiadać, więc Liam się tym zajął. Mężczyzna chciał zadzwonić na policję, ale stanowczo zabroniłam.
- Musi pani jechać do szpitala. - usłyszałam z ust lekarza.
- To konieczne doktorze? - wydukałam.
- Stwierdziłem u ciebie połamane żebra, trzeba zrobić prześwietlenie, aby potwierdzić diagnozę. - wzdychnęłam, po czym pokiwałam lekko głową zgadzając się.
- Sprawdźcie, czy żyją. - uśmiechnęłam się do chłopaków, następnie wsiadłam do karetki i pojechałam do szpitala.
*oczami Justina*
Kiedy zobaczyłem Lily w tym stanie moje serce rozdupczyło się na miliony kawałków. Ta mała ma coś w sobie, że mnie tak cholernie do siebie przyciąga. Wpadłem do domu Zayna i udałem się na górę.
- Pierdolony sukinkocie! - jak zwykle rzuciłem się na niego. Mogłem opanować to, że od 2 dni jestem na głodzie, lata praktyki.
- Weź stary wyjdź, nie ma kogo żałować. Mała szmaciuga. - kiedy to usłyszałem, myślałem że umrę. Jak można tak mówić o jakiejkolwiek kobiecie?
- To twoja była dziewczyna, kochasz ją, a chciałeś ją zabić, powinieneś się leczyć w psychiatryku. Ona jest jeszcze mała, a ty ją tak potraktowałeś. Nie mogę w to uwierzyć stary. Naucz się w końcu opanowywać swój głód. - powoli się uspokoiłem, ale przypomniałem sobie obraz ledwo żywej Lili. - Ale ci nie odpuszczę. - zacząłem okładać go sierpowymi, nie wiem czy chciałem go zabić, czy go czegoś nauczyć. Chciałem, aby cierpiał jak ta mała, słodka istotka.
- Justin, spokojnie. - ktoś mnie odciągnął, nie ktoś a Harry i Liam.
- Szkoda mi czasu na ciebie. - splunąłem jeszcze na niego i wyszedłem z domu, Lily nie było. - Gdzie Lily? - rozejrzałem się wokół domu.
- Pojechała do szpitala na dalsze badania. - Liam poklepał mnie po plecach.
- To na co czekamy, my też jedziemy. - zacząłem biec w stronę mojego domu po auto. Chwile potem siedzieliśmy w środku i jechaliśmy w stronę szpitala. Po 10 minutach drogi byliśmy już na miejscu.
- Przepraszam, gdzie leży Lily Jones? - spytałem recepcjonistki.
- Sala nr. 18.
- Dziękuję. - udałem się do sali, Lily siedziała na łóżku, a obok niej jakiś chłopak. W środku poczułem... zazdrość? - Lily, wszystko dobrze? - zadałem pytanie wchodząc do sali.
- Tak, już jest lepiej. - Lily uśmiechnęła się do mnie.
- Ten koleś ci przeszkadza? - zaśmiałem się wskazując na nieznajomego mi kolegę.
- To jest Paul, przyjaciel Zayna, pracuje tu, zadzwoniłam do niego, żeby mnie zbadał. - podałem kolesiowi rękę, aby się przywitać.
- Justin. - powiedziałem.
- Paul. - odpowiedział.
- Z małą wszystko dobrze? - spytałem, siadając na jednym z krześle stojącym nieopodal łóżka.
- W miarę tak. Zrobiłem jej kilka podstawowych badań, czekamy na wyniki prześwietlania, być może ma złamane żebra. - wtedy do sali weszła pielęgniarka, podając Paulowi duża, białą kopertę. - Już są. - wyciągnął z niej prześwietlenie, podszedł do okna i ją przeglądał.
- I co? - dopytywałem.
- Dwa złamane żebra, reszta w dobrym stanie. - uśmiechnął się do Lily, a mnie się to nie spodobało, ale przemilczałem sprawę.
- Mogę wrócić do domu? - usłyszałem cichutki głosik.
- Tak, tylko masz leżeć. - Paul wskazał palcem na Lily.
- Tak panie doktorze. - zaśmiała się.
- A i Lily. - Paul wychodził, ale się cofnął. - Muszę zgłosić to na policję. - ponownie usiadł obok niej.
- Nie Paul, nie chcę, aby miał problemy przeze mnie. Ma już wystarczająco dużo kłopotów. - posmutniała, widziałem, że nadal bardzo go kocha.
- Mała, on chciał cię zabić, a ty go bronisz? - do rozmowy włączył się Liam.
- Sama nie wiem. - głośno wzdychnęła.
- Powiadamiam policję. - Paul wyszedł z sali.
- Pomóżcie mu. - Lily powiedziała błagalnym głosem. - Będzie siedział, a ja nie chcę czuć się winna. Poza tym on nie był sobą. - widziałem jak ociera jedną, samotną łez.
- My też ćpamy, ale czy robimy takie rzeczy? Ponoć gdy się jest na głodzie, to wychodzi prawdziwe oblicze człowieka. Widzisz, jaki jest Zayn. - Liam również martwił się o małą.
- Zayn nigdy by mnie nie uderzył, nawet nie uniósł na mnie głosu, nigdy. - spojrzała na nas załzawionymi oczami.
- Musi odpowiedzieć za to, co zrobił. - wstałem z krzesła, aby pomóc Lily wstać, lecz ona odepchnęła mnie. - Chodź, odwiozę cię do domu. - kucnąłem przy niej, chciałem jej pomóc.
- Zadzwonię po ojca. - nawet na mnie nie spojrzała.
- I powiesz mu, że pobił się były chłopak ćpun? - uniosłem jej głowę, aby na mnie spojrzała. Zamilkła.
- Może pojedziesz do Justina, spędzisz tam noc, a ojcu powiesz, że zostałaś na noc u koleżanki. - Harry dał pomysł.
- Nie mam koleżanek, wole towarzystwo chłopaków, laski są fałszywe. - wstała z łóżka. - Powiem, że zagadałam się z Liamem, przecież dawno się nie widzieliśmy. Ojciec cię lubił. - pasowała mi taka propozycja. Udaliśmy się do samochodu, odwieźliśmy chłopaków do domu, a we dwoje pojechaliśmy do mnie do domu.
- Chodź. - pomogłem jej wysiąść z samochodu.
- Dziękuję. - posłała mi uśmiech. Weszliśmy do domu, odprowadziłem ją do mojej sypialni, będzie jej tam wygodniej. - Nie masz nic przeciwko, prawda? - zapytała, kiedy już wychodziłem z pokoju.
- Ależ skąd, cieszę się, że nie będę sam. - zaśmiałem się i wyszedłem z pokoju. Udałem się do kuchni, nalałem w szklankę wody i się napiłem. Ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłem i byłem w szoku. Zobaczyłem dwóch policjantów. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy to to, że szukają Lily.
- Pan Justin Bieber? - jeden z policjantów pomachał mi legitymacją przed oczyma.
- Tak, to ja. W czym mogę pomóc? - nie lubiłem psów, kilka razy siedziałem na dołku.
- Jest pan zatrzymany pod zarzutem pobicia. Pojedzie pan z nami. - wiedziałem, że aresztowali już Zayna, byłem zajebiście wkurwiony.
- Tak, tylko proszę dać mi chwilę. - wziąłem kartkę i zapisałem wiadomość dla Lily. I wyszedłem z policjantami.

_________

na początku chciałam was przeprosić za to, że tak długo nie dodawałam tego rozdziału, ale zaczęły mi się poprawki w szkole. teraz na wakacjach postaram się dodawać częściej rozdziały, ale będzie to też zależało od ilości czytelników.
komentujesz = motywujesz! :)

5 komentarzy:

  1. Nareszcie nie wiedziałam co z tobą było :* Ile się dzieje Masakra ! Czekam na kolejny ps.ten był świetny

    OdpowiedzUsuń
  2. CUUUUUUUUDOWNY! dalej, dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. o jezusie, tyle czekałam i w końcu jest :)
    CZEKAM na następy :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Znalazłam przed chwilą i się tak wciągnęłam! Jest super! Czekam na 4 rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu ty dodałaś to prawie tydzień temu a ja dopiero zobaczyłam ;/
    fantastyczny, czekam na kolejny rozdział :**

    OdpowiedzUsuń